wtorek, 17 kwietnia 2012

kichanie, fikanie, wózków oglądanie

moje kichanie i smarkanie doprowadza dzidziola do szału, tak więc od kilku dni rozróba jakowaś ma miejsce w moim brzuchu. nogę widzę, nogę! (tam gdzie kiedyś, dawno dawno temu, miałam pępek)
***
tymczasem szczęśliwi przyszli rodzice pojechali oglądać wózki, a trzeba Wam wiedzieć, że wybór wózka nie jest sprawą ani łatwą ani krótkotrwałą. bogaci w zupełnie świeże umiejętności typu "złożenie wózka na czas" oraz "znalezienie przycisku, który pozwoli odpiąć gondolkę od stelaża" i zaopatrzeni w kilka kolorowych folderów mamy PLAN. plan zweryfikujemy jeszcze w dwóch sklepach, dorzucimy do tego wyciąg z dobrych rad obecnych rodziców (w sensie: kategoria rodzic, a nie - broń boże! - nasi rodzice), przyszłych rodziców oraz osób, które nie są rodzicami, ale za to lubią dawać rady i prawdopodobnie kupimy wózek, który nie jest chińszczyzną (w tej kategorii popieramy jedynie branżę gastronomiczną), jest (stosunkowo) lekki, ma duże kółka i ja jestem w stanie go złożyć i rozłożyć nie narażając przyszłego pasażera/przyszłej pasażerki na konieczność zapodania syreny alarmowej lub wyfiknięcie. no i ładny ma kurcze być :)

sobota, 14 kwietnia 2012

wujek dobra rada

piątek, dzień wielkiego głoda. grane były m.in.frytki na rogu Oleandrów i Polnej, polecam nie tylko zdesperowanym ciężarówkom (rekomendacja ta ma znaczną wagę, ponieważ jak powszechnie wiadomo nie przepadam za frytkami; te rządzą! plus duży plus za sosy, polecam andaluzyjski)
***
a na gazecie.pl artykuł o poradach dla mam ze starych poradników. a tam perełki takie jak:
 "Kiedy urodzi się dziecko, będziesz spędzać jeszcze więcej czasu w kuchni" (i to akurat z poradnika z 1979 roku, czyli w moja mama musiała być wniebowzięta). Z kolei książka z lat 50. przygotowuje ciężarną do porodu następującymi słowy: "Nie nazwałabym skurczy bólem, a  raczej pewnego rodzaju odczuciem".
Najlepszy jest jednak pomysł na alternatywę dla wyprowadzania dzieci na spacer: wygodna elegancka klatka, którą można przymocować do parapetu.  "Latem w ten sposób można spędzić na dworze nawet 12-16 godzin, a znamy nawet kilkoro dzieci, które spędziły tak całe 24 godziny. Korzyści dla zdrowia są nieocenione"! Fotka tutaj
A cały artykuł dostępny tutaj 

środa, 11 kwietnia 2012

aaaach te geny

zielono mi

wieczór w domu: gramy w nogę (w sensie: dzidziol wystawia nogę, my drapiemy go w piętę), słuchamy reggae i oglądamy stare kabarety. luuzzzz.
tymczasem...
kupionych wózków, butelek, przewijaków etc.: 0 szt.
obejrzanych wózków, butelek etc.: 0 szt.
obejrzanych przewijaków: 3 szt.
obejrzanych przewijaków, które pasują: 0 szt.
obejrzanych słodkich ubranek: 1 mln szt.
kupionych słodkich ubranek: 1szt. (moja nowa zielona sukienka!)

czwartek, 5 kwietnia 2012

jogujemy

a dzisiaj wisieliśmy sobie na linach. jeśli dzidziol ma mój charakter, to z pewnością również wisiał na pępowinie.. (kochanie, trzymaj się mocno pępowiny, mamie zebrało się na harce)